Dwaj trenerzy z Białegostoku – Marcin Strzeliński prowadzący chłopców z rocznika 2006 i 2007 we Włókniarzu Białystok i Cezary Łaski – uczestniczyli w obozie sportowym w Chicago. O pobycie i doświadczaniach opowiada nam Marcin Strzeliński.

bialystokonline

Spotkała Was bardzo miła niespodzianka, skąd się narodził pomysł wyjazdu do USA?

Jako trener Włókniarza Białystok wraz z trenerem Łaskim zostałem zaproszony do poprowadzenia obozu w Chicago, w szkółce piłkarskiej Era FC. Odbyliśmy tam 12 treningów z grupą około 50 chłopców i dziewczyn w wieku od 7 do 12 lat. Zostaliśmy zaproszeni przez głównego sponsora tamtejszej szkółki piłkarskiej pana Grzegorza Rzędziana – właścicielafirmy transportowej GO 2 Logistic.

Możesz powiedzieć nam coś więcej o drużynie, u której gościliście?

Jest to bardzo dynamicznie rozwijająca się szkółka, mająca w swoich szeregach zawodników ze wszystkich części świata, jak np. z Meksyku, Irlandii, Niemiec, oczywiście USA, a także Polski, a więc prawdziwa mieszanka wybuchowa.

Ok, powiedz jeszcze, jak to się stało, że padło akurat na ciebie i Cezarego Łaskiego? Chyba nic z przypadku się nie bierze

Wspólnie z trenerem Łaskim przez ostatni rok prowadziliśmy trzecioligową Warmię Grajewo. Grzesiek Rzędzian jest moim kolegą z drużyny juniorów Jagiellonii Białystok, której to właśnie wtedy trenerem był Czarek Łaski. Wpadł on na pomysł, żeby zorganizować „Poland Soccer Camp”, który my, jako trenerzy, mieliśmy okazję prowadzić. Takie połączenie rutyny z młodością.

Pozytywne doświadczenie trenerskie?

Trzeba zacząć od tego, że w Stanach piłka nożna dopiero się rozwija. Jest bardzo duże zapotrzebowanie na ten sport, ale fachowców od szkolenia za wielu nie ma. Żeby zostać tam trenerem, nie trzeba przechodzić żadnych kursów – po prostu idzie się do związku i wyrabia kartę trenera i… już można prowadzić zespół. Coachem w tym klubie jest pan Artur z Albanii, bardzo fajny człowiek i dobry trener, ale jest tam sam z grupą około 90 dzieciaków.

Nasz przyjazd był dla chłopców i dziewczynek bardzo dużym przeżyciem. Podeszli do pracy z nami bardzo profesjonalnie, byli bardzo zdyscyplinowani i wiedzieli, po co przychodzą na treningi. Także praca tam, mimo bariery językowej, to bardzo miłe i pozytywnedoświadczenie.

Powiedz, jakie różnice są od razu zauważalne w szkoleniu młodzieży w Polsce i USA?

W Stanach Zjednoczonych bardzo duży nacisk kładzie się na tzw. footskills, czyli zwody i żonglerka, dlatego wyszkolenie techniczne tamtejszych zawodników stoi na naprawdę wysokim poziomie. Dla przykładu podam, że chłopcy w wieku 7–9 lat potrafią żonglować po 1000 razy, gdzie w Polsce jest to raczej rzadko spotykane. Ta technika musi się też przekładać w meczach, a tego u nich trochę brakuje. Gra w Stanach jest bardziej statyczna i mniej kontaktowa niż w Polsce.

Jakie korzyści wyniosłeś podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych?

Zostaliśmy tam zaproszeni na Camp organizowany przez Chievo Verona i przez dwa dni obserwowaliśmy, jak pracują włoscy szkoleniowcy z młodzieżą. Na pewno wiele mogliśmy tam podpatrzeć i się nauczyć, ale też powiem szczerze, że my, polscy trenerzy, nie musimy mieć kompleksów co do naszej pracy.

Jedyne, o czym mogę na obecną chwilę marzyć, to baza sportowa, jaka jest w USA. Takiej ogromnej liczby boisk na oczy nie widziałem w Polsce. Na każdym osiedlu, przy każdej szkole jest po kilka boisk piłkarskich, kompleksów sportowych czy też hal. To robi wrażenie.

Z tego, co wiem, to nie koniec niespodzianek?

Będąc tam, nawiązaliśmy kilka kontaktów zarówno ze szkoleniowcami ze Stanów Zjednoczonych, jak i włoskimi trenerami. Ponadto dostaliśmy zaproszenie na przyjazd na camp do USA za rok na turniej oraz obóz z naszymi chłopakami. Do tego jeszcze jednak daleka droga, bo nie jest to tania sprawa. Może znajdą się firmy, które będą w stanie pokryć koszty takiego wyjazdu – byłaby to niesamowita przygoda dla naszych chłopaków.

Wracając do Włókniarza, cały czas prowadzisz nabór?

We Włókniarzu osobiście prowadzę rocznik 2006–2007. Cały czas dochodzą do nas nowi chłopcy. Praca z młodzieżą bardzo dobrze się rozwija w moim klubie. Popularnością cieszą się zarówno sekcje chłopców, jak i dziewcząt. Nabór w klubie jest cały czas otwarty, każdy może spróbować swoich sił. Najmłodsi adepci futbolu mają już po 4 lata. Szczegóły odnośnie treningów, a także trenerów, którzy prowadzą zajęcia w grupach, dostępne są na stronie klubowej białostockiego Włókniarza.

Błażej Okuła
blazej.o@bialystokonline.pl
PARTNER

SPONSORZY TECHNICZNI
TABELE WYNIKÓW